Po jubileuszu - młodzi opowiadają o tygodniu w Rzymie

2025-08-04 | autor: Mira Fiutak (Gość Gliwicki)

Podczas wczorajszej Mszy św., zamykającej trwający przez tydzień Jubileusz Młodych w Rzymie, razem z papieżem Leonem XIV na Tor Vergata modliło się ponad milion młodych ludzi ze 146 krajów. Wśród nich pielgrzymi z diecezji gliwickiej. Dzień wcześniej, kiedy odbywało się wieczorne czuwanie, kilkoro z nich znalazło się w grupie, która w procesji z krzyżem szła z Ojcem Świętym, a potem pozostała podczas nabożeństwa na scenie przy ołtarzu. 

- Spotkał nas zaszczyt znalezienia się pośród setki młodych ludzi, a zarazem dziesięciu Polaków, wprowadzających papieża na sobotnie nabożeństwo. Towarzyszących nam uczuć nie są w stanie opisać zwykłe słowa. Były odpowiedzi Leona XIV na pytania zadawane mu przez młodych, później przepiękna adoracja zwieńczona błogosławieństwem, a na sam koniec uścisk dłoni Ojca Świętego. To wyróżnienie, że mogliśmy znaleźć się tak blisko papieża, uznajemy również za błogosławieństwo naszego narzeczeństwa. Ten dzień zapamiętamy na zawsze - mówią Justyna Liber i Dawid Kamiński z parafii Ducha Świętego w Gliwicach-Ostropie.

- Zarówno obecność młodzieży, jak i słowa oraz postawa Ojca Świętego wypełnione były ciepłem i troską o drugiego człowieka. Niezwykłym przeżyciem była także możliwość osobistego przywitania się z papieżem. Była to chwila, która na długo pozostanie w moim sercu i wciąż napełnia mnie radością - dodaje Szymon Holesz z parafii w Sośnicowicach.

Z kolei Marta Walke z parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach wspomina obraz rzeszy młodych ludzi, których widziała, będąc tam na scenie. - Wedy pomyślałam, że to właśnie jest Kościół katolicki. Ci wszyscy ludzie, choć różni, są wybrani przez Jezusa i to właśnie za każdego z nich z osobna Pan Jezus umarł na krzyżu. To był naprawdę bardzo wzruszający moment, jak i oczywiście uściśnięcie ręki papieża. Ciężko opisać takie emocje, dlatego że absolutnie się tego nie spodziewałam. I nadal trudno mi w to uwierzyć. Ale też cały czas powtarzam, że najpiękniejsi tutaj byli ludzie, bo Pan Bóg objawia się w ludziach, w nich i przez nich pokazuje swoją miłość - opowiada.

Dla Polaków, którzy przyjechali na jubileusz, przygotowana została specjalna polska strefa, tzw. Casa Polonia, w instytucie salezjańskim przy Via Tiburtina. Można było tam usłyszeć m.in. katechezy dominikanów o. Adama Szustaka i o. Tomasza Nowaka, świadectwa i koncerty, a przede wszystkim uczestniczyć w Mszach św. w języku polskim.

- To wspaniałe doświadczenie zarówno duchowe, jak i ludzkie. Młodzi mogą doświadczyć umocnienia wiary, widząc tak dużą rzeszę swoich rówieśników z całego świata, którzy mimo różnic językowych i kulturowych chętnie dzielą się doświadczeniem swojej wiary w Boga oraz swojego miejsca i działania w Kościele. Dla wielu jest to tym bardziej piękne i mocne doświadczenie, że w Rzymie są po raz pierwszy w życiu. Po raz pierwszy mogli zobaczyć papieża i uczestniczyć w liturgii pod jego przewodnictwem - mówi ks. Sebastian Wiśniewski, kanclerz gliwickiej kurii, który przyjechał z jedną z grup z diecezji gliwickiej.

Pielgrzymi mieszkali w Rzymie na terenie centrum wystawienniczego Fiera di Roma. To był też czas pielgrzymowania do kościołów jubileuszowych. Przekroczyli Drzwi Święte czterech rzymskich bazyliki większych. Zwiedzali zabytki Wiecznego Miasta.

Magdalena Kłos z Nakła Śląskiego podkreśla, że bardzo poruszała ją integracja młodych ludzi, chęć niesienia pomocy, niezależnie od tego, że wszyscy byli zmęczeni.

- Najbardziej podobało mi się to, że mogliśmy się zatrzymać i odciąć od naszego codziennego życia. Po prostu spotkać się z Panem Bogiem i spędzić z Nim czas. To pozwoliło mi też trochę bardziej poznać siebie. W trakcie sobotniego czuwania z papieżem Leonem bardzo poruszyło mnie, że pomimo tego, iż wokół mnie było pełno ludzi z różnych krajów, a ja byłam daleko od sceny i Najświętszego Sakramentu, to czułam, że Pan Bóg był bliżej niż kiedykolwiek. Że byliśmy tylko ja i On - mówi.

Z kolei Agata Cieśla z Opola, którą na jubileusz zapisała siostra, nie miała wielkich oczekiwań ani zapału do tego wyjazdu, ale - jak podkreśla - w życiu nie ma przypadków.

- Pan Bóg działa cuda, gdyż ten wyjazd dał mi bardzo dużo, jeśli chodzi o moją wiarę. Dużo spraw sobie na nowo poukładałam. Zaczęłam szukać odpowiedzi na moje pytania już tu i teraz, nie odkładając tego na później. Wyjazd okazał się tym, czego potrzebowałam, i jestem za to bardzo wdzięczna - zaznacza.

Ks. Artur Pytel, koordynator diecezjalny ds. Światowych Dni Młodzieży, podkreśla, że spotkanie młodych było czasem budowania relacji, rozmów, podejmowania ważnych tematów.

- Czasem pojawiały się zupełnie nieoczekiwanie. Na przykład kiedy wracaliśmy na nocleg autobusem, ktoś nagle pytał o nauczanie Kościoła, o kwestie moralne. Piękne było to, że powstała taka przestrzeń, która ich do tego skłoniła. Ważne było też poczucie, że w tej wielkiej rzeszy ludzi byliśmy razem. To było piękne spotkanie i wracamy przepełnieni tym posłaniem Ojca Świętego. Mamy być nadzieją, radością, światłem świata. A tym światem jest miejsce, do którego wracamy. To będzie dom, szkoła, miejsce pracy, uczelnia, parafia… Myślę, że tutaj każdy z nas odbudował w sobie pokłady nadziei. Przede wszystkim na lepszą relację z Panem Bogiem i na lepsze relacje z ludźmi. Na lepsze jutro dla nas, żeby iść do tych małych światów, w których funkcjonujemy, na które mamy wpływ - mówi duszpasterz młodzieży.

Zakończył się jubileusz w Rzymie. Teraz, po powrocie do domu, przyjdzie czas na jego kontynuację w zwykłej codzienności.

Powrót