W Ewangelii na XXVI Niedzielę Zwykłą (Mt 21, 28-32) Jezus przedstawia przypowieść o dwóch synach. Pierwszy z nich buńczucznie odpowiada ojcu, że nie chce iść do winnicy, lecz później się opamiętuje i idzie. Drugi z szacunkiem deklaruje natychmiastowe posłuszeństwo, ale ostatecznie nie robi nic.
Nad tą ewangeliczną sceną pochyla się ks. Tadeusz Górny – prezbiter diecezji gliwickiej, członek Fraterni Kapłańskiej św. Dominika, wikariusz parafii Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Tarnowskich Górach oraz moderator rejonowy Ruchu Światło-Życie.
Przywołując słowa poety Romana Brandstaettera oraz nauczanie proroka Ezechiela, ks. Tadeusz Górny podkreśla, że w relacji z Bogiem najważniejszy jest kierunek, w którym zmierzamy, a nie to, jak zaczęliśmy. Nawet jeśli w przeszłości oddaliliśmy się od Boga lub składaliśmy bezowocne deklaracje, zawsze mamy możliwość opamiętania i powrotu do Ojca.
Duchowny zwraca uwagę na bolesny rozbrat między naszymi deklaracjami a prozą codzienności. Często wypowiadamy słowa pełne pobożności – „Jezu, ufam Tobie”, „od jutra się zmienię” – jednak gdy przychodzą obowiązki, zmęczenie, pokusy i trudne relacje w rodzinie czy pracy, nasza wiara znika z pola widzenia.
Wzorcem prawdziwego posłuszeństwa jest Chrystus, który nie ograniczył się do wypowiedzenia deklaracji Ojcu, lecz konsekwentnie przeszedł całą drogę aż do śmierci na krzyżu. Ks. Tadeusz zaprasza do zadania sobie pytań o realny wpływ wiary na traktowanie współmałżonka, dzieci, rodziców czy współpracowników.
Nie chodzi o wielkie gesty czy same słowa, lecz o jeden konkretny czyn: dobrą spowiedź, wyciągnięcie ręki do zgody, modlitwę lub telefon do kogoś, z kim od dawna nie rozmawialiśmy.