Eucharystia pod przewodnictwem bp. seniora Jana Kopca zgromadziła przedstawicieli władz, służb mundurowych i poczty sztandarowe różnych środowisk.
- Codzienne życie może niekiedy przysłania to, co najważniejsze. Ale dzisiaj, w taki świąteczny dzień, odkrywamy to, co jest największą wartością i największym naszym ziemskim osiągnięciem: Własna ojczyzna, własna niepodległość, własna możliwość kierowania się w życiu określonym systemem wartości (…). Stajemy do tej Najświętszej Ofiary, aby nie zapomnieć, że z Bożych rąk żyjemy i Jego Opatrzność rządzi nami - mówił we wstępie bp Kopiec.
W homilii przedstawił szeroki kontekst historyczny przyznającej się do wiary Rzeczpospolitej, prowadzący do ślubów Jana Kazimierza w 1656 roku i uchwalenia Konstytucji 3 Maja w 1791 roku. Podkreślił, że 235 lat temu, mimo okresu oświecenia i głosów wielu, że sobie bez Boga dadzą radę, ten dokument najwyższej wagi rozpoczęto inwokacją „W imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego”.
- Główna myśl Konstytucji 3 Maja to przede wszystkim skrótowe hasło: „Wolne społeczeństwo w wolnym państwie”. Ale nie w samolubnym, nie w takim tylko rozgardiaszu, gdzie wszystkim wszystko wolno. Tylko według ustalonego porządku dla dobra wszystkich obywateli - podkreślił.
Obecnych bp Kopiec zachęcił do korzystania z doświadczenia minionych wieków i trwania na modlitwie.
- Bo nie ma już króla, który by miał odwagę mówić do Maryi, aby wspomagała i aby rzeczywiście potrafiła nam przywrócić nadzieję i uzdrowić nasze, niestety, schorzałe dusze i umysły. Nie ma też i Ślubów Narodu, jak wtedy. Nie ma nawet tego, co pozostało po inwokacji Konstytucji 3 Maja. Pozostali, niestety, tak jak wtedy, nieprzyjaciele naszego państwa. Pozostało wiele niesprawiedliwych ciężarów i ucisków. Nie ma zgody między nami. Szczerze to sobie uświadommy - powiedział.
Zaprosił też do odpowiedzi na pytanie, czy stać nas na zdecydowane decyzje, o jakich wspominał tyle wieków temu król Jan Kazimierz, że „po nastaniu pokoju dołożę wszelkich starań, aby lud Królestwa od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić”? Zachęcił też, by nie oskarżać innych, a zacząć od siebie.
- W Kościele każdy ma swoje miejsce i zawsze może uczestniczyć w tych podniosłych zadaniach, by od wszelkich ciężarów i niesprawiedliwości społeczeństwo uchronić. Jeżeli szanujemy rzeczywiście naszą ojczyznę, którą przecież czule nazywamy naszą matką, to naprawdę zachęcam: poważnie podejdźmy do tych konsekwencji, by zapanował zupełnie odmienny porządek wszystkich naszych spraw. Bo na pokój i pomyślność trzeba zapracować. Nie wystarczą tylko deklaracje i nawet uroczyste podpisy. To trzeba zacząć od swojego serca.
Trzeba naprawdę zapracować uczciwością swoją. A wpatrując się w święty Obraz Jasnogórski, od przeszło sześciu wieków nam towarzyszący, musimy pamiętać, że w nim odbija się głębia naszych relacji z Bogiem, ale i między sobą. I to zobowiązuje. A resztę przedstawmy dobremu Bogu przez wstawiennictwo naszej Matki Królowej, Pani patronującej nam od tylu lat w tym pięknym tytule „Królowa Korony Polskiej”. Ceńmy to sobie i nie wyśmiewajmy. I nie kpijmy sobie z tych najważniejszych wartości - zaapelował.
Oprawę muzyczną Mszy św. przygotował Chór Katedralny, którym dyrygowali prof. Krystyna Krzyżanowska-Łoboda i Łukasz Łoboda, na organach grał Bogdan Stępień. Liturgia rozpoczęła się od odśpiewania hymnu „Gaude Mater Polonia”, a na zakończenie wybrzmiały „Boże, coś Polskę” i pieśń ks. Jana Żukowskiego do słów Juliusza Słowackiego „Bogarodzico, Dziewico”. Po Eucharystii uformował się pochód, który przeszedł na Plac Mickiewicza, gdzie odbyła się dalsza część obchodów święta narodowego.