Co o ambonie znajdziemy w Biblii?

2026-02-03 | autor: Diecezja Gliwicka

Czy ambona to wymysł późniejszej architektury kościelnej, czy może jej korzenie sięgają kart Pisma Świętego? W najnowszym odcinku serii „Ambony. Głębia Słowa” (odc. 2A) ks. Piotr Borowiak zabiera nas w fascynującą podróż przez Stary i Nowy Testament, udowadniając, że „Góra Nauczania” to nie tylko metafora, ale konkretne miejsce spotkania z Bogiem.

Po wprowadzeniu historycznym i homiletycznym w pierwszym odcinku, tym razem ks. Piotr Borowiak sięga do źródeł biblijnych. Rozpoczyna od wezwania proroka Izajasza: „Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny!”, To właśnie góra jest w Biblii miejscem szczególnym - przestrzenią objawienia i działania Boga, co doskonale widać na przykładzie Góry Synaj (przekazanie Dekalogu) czy Góry Ośmiu Błogosławieństw, gdzie nauczał Jezus.

Ezdrasz na drewnianym podwyższeniu

Okazuje się, że prototyp ambony znajdziemy już w Księdze Nehemiasza. Ks. Borowiak przywołuje postać pisarza Ezdrasza, który po powrocie ludu z niewoli babilońskiej czytał Księgę Prawa. Co istotne, Pismo Święte precyzyjnie opisuje tę sytuację: „Pisarz Ezdrasz stanął na drewnianym podwyższeniu, które zrobiono w tym celu (...). Znajdował się bowiem wyżej niż cały lud”.

To „drewniane podwyższenie” pozwalało, by słowo było słyszane i rozumiane, a lud słuchał go z niezwykłą żarliwością - od rana aż do południa. Prelegent wspomina również o królu Salomonie, który modlił się na specjalnie zbudowanym podwyższeniu z brązu, ustawionym pośrodku dziedzińca.

Z czasem te konstrukcje ewoluowały. W synagogach wykształciła się bema (lub bima), wywodząca się z tzw. katedry Mojżesza. Było to osobne miejsce, na które wchodzono, by odczytywać święte zwoje Tory. To właśnie do bemy nawiązywały pierwsze chrześcijańskie ambony, które pojawiły się w świątyniach po edykcie mediolańskim.

Słowo jak deszcz spadający z góry

W odcinku 2A ks. Borowiak wyjaśnia również teologiczny sens umiejscowienia ambony „nad głowami” wiernych. Nie chodzi tu o wywyższenie człowieka, lecz o ukazanie wertykalnego (pionowego) wymiaru liturgii - Niebo jest u góry. Ojcze nasz, któryś jest w niebie (...). Podczas chrztu Pana Jezusa w Jordanie z góry odzywa się głos - wylicza kapłan.

Pięknym obrazem przywołanym w filmie jest porównanie Słowa Bożego do deszczu. Jak czytamy u Izajasza: „Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba (...), tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocnie”. Kapłan stojący na podwyższeniu jest więc tylko sługą i narzędziem tego Słowa, które „spływa” na lud od Boga.

Wstępować, by wyznać wiarę

Samo słowo „ambona” pochodzi od greckiego czasownika ἀναβαίνειν (anabainein), co oznacza „wchodzić” lub „wstępować”. Już w III wieku św. Cyprian nauczał, że wchodzi się tam nie tylko dla lepszej akustyki, ale „dla wyznania wiary”, by światło Ewangelii postawić na świeczniku.

Ks. Piotr kończy odcinek ważnym apelem, zarówno do duchownych, jak i świeckich. Kapłanom życzy odwagi, by najpierw „klęczeć i słuchać Pana”, a potem wchodzić na „górę nauczania”. Wiernym zaś przypomina, że liturgia – poprzez wznoszenie oczu w górę – ma nas podnosić na duchu: – Wyobraźmy sobie kobiety (...), szły skurczone, smutne, płaczące, ale kiedy dowiedziały się, że Jezus zmartwychwstał, wyprostowały się (...). Człowiek odkupiony przez Chrystusa (...) może właśnie spojrzeć w górę.

 

Zapraszamy do oglądania Najnowszy odcinek z cyklu „Ambony. Głębia Słowa” jest już dostępny na kanale YouTube oraz Facebooku diecezji gliwickiej. Seria ukazuje się co dwa tygodnie, we wtorki. W kolejnym materiale (2B) ks. Grzegorz Grąbczewski zabierze nas do Pilchowic, by opowiedzieć o symbolice Ewangelistów.

Powrót