Ile dobra odłożyłeś na później? Maryja uczy nas pośpiechu miłości

2026-08-15 | autor: Diecezja Gliwicka

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona 15 sierpnia, w liturgii kieruje nasz wzrok ku radosnemu spotkaniu dwóch kobiet: Maryi i Elżbiety (Łk 1, 39-56). Scena ta, dopełniona pięknym hymnem Magnifikat, kryje w sobie głębokie wskazówki dla naszej codziennej drogi wiary. Swoimi przemyśleniami nad tym Słowem dzieli się Marta Bużan – 19-letnia animatorka Dzieci Maryi z parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Gliwicach, która od lat towarzyszy najmłodszym w odkrywaniu Boga.

Marta Bużan zwraca uwagę na jedno z kluczowych słów dzisiejszego tekstu: Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry.

„Jeszcze chwilę temu Maryja usłyszała, że zostanie matką Syna Bożego. Jej świat całkowicie się zmienił. W głowie pewnie miała pełno pytań, ale też obaw. Mogła zostać w domu i myśleć, jak będzie teraz wyglądać jej życie. A ona zdecydowała się wyruszyć do Elżbiety. Pokonała ciężką drogę i nie koncentrowała się wyłącznie na sobie, ale zauważyła drugiego człowieka i jego potrzeby” – zauważa autorka.

Ten maryjny pośpiech staje się dla nas potężnym rachunkiem sumienia z naszej codziennej prokrastynacji w czynieniu dobra. Jak często w naszych myślach pojawiają się wymówki: „napiszę do niej później”, „odwiedzę go innym razem”, „pomogę jutro”? Maryja uczy nas, że miłość nie zwleka. Czasami wystarczy naprawdę niewiele – jedno dobre słowo, drobny gest wykonany od razu, by przynieść drugiemu człowiekowi ratunek, którego w tym momencie najbardziej potrzebuje.

Kolejną ważną lekcją płynącą ze spotkania w Ain Karem jest dar czystej obecności. Maryja nie idzie do swojej starszej krewnej, aby chwalić się własną, niezwykłą misją czy opowiadać wyłącznie o sobie. Idzie tam, aby przy niej po prostu być i dać jej realne wsparcie.

W dzisiejszym, niezwykle zabieganym i głośnym świecie, umiejętność bycia bezpieczną przystanią dla drugiego człowieka staje się towarem deficytowym. Często wydaje nam się, że aby pomóc komuś w problemach, musimy przygotować idealne argumenty, znaleźć genialne i bezbłędne rady. Tymczasem największym i najbardziej pożądanym darem, jaki możemy ofiarować bliskim, jest nasz czas i autentyczna chęć wysłuchania.

Kiedy Maryja przekracza próg domu Zachariasza, dzieje się coś nadprzyrodzonego – Jan Chrzciciel w łonie Elżbiety porusza się z radości, a sama Elżbieta zostaje napełniona Duchem Świętym. Dlaczego zwykłe pozdrowienie wywołało tak potężną reakcję?

Ponieważ Maryja nie przyszła sama. Pod swoim sercem niosła samego Boga – Jezusa Chrystusa.

To odkrycie stawia przed każdym chrześcijaninem fundamentalne pytanie: Co ja wnoszę do życia ludzi, których codziennie spotykam? Czy przynoszę im Jezusa, Jego pokój i nadzieję, czy może niepokój, narzekanie i oceniające spojrzenie?

Marta Bużan odnosi to bezpośrednio do swojej posługi animatorskiej wśród dzieci w gliwickiej parafii na rynku:

„Posługa animatorki Dzieci Maryi bardzo nauczyła mnie, że dzieci patrzą na nasze postępowanie bardziej niż słuchają tego, co mówimy. I nawet najlepiej przygotowana zbiórka nie zastąpi takiego autentycznego, codziennego świadectwa naszej wiary. Dlatego staram się codziennie być cierpliwa, życzliwa, być blisko Pana Boga i pokazywać to innym. Bo to właśnie nasza codzienność to jest takie najlepsze świadectwo”.

Modlitwa Magnifikat, którą Maryja wyśpiewuje w domu Elżbiety, poraża swoją głęboką pokorą. Słysząc wielkie pochwały z ust krewnej, Maryja nie zatrzymuje ich dla siebie. Nie mówi: „zobacz, jaka jestem wyjątkowa”. Całą chwałę natychmiast przekierowuje na Boga, wyznając: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”.

W kulturze, która nieustannie nakłania nas do szukania poklasku, budowania własnego wizerunku i kolekcjonowania ludzkich pochwał, Maryja przypomina o prawdzie o nas samych. Wszystko, co posiadamy – nasze talenty, uroda, inteligencja, możliwości rozwoju, a nawet napotkani na drodze ludzie – jest darmowym darem od Boga. Pokora polega na uznaniu tej prawdy i oddaniu chwały Temu, który jest Dawcą wszelkiego dobra.

Uroczystość Wniebowzięcia Maryi ukazuje nam Jej ostateczny triumf i niebiańską chwałę. Łatwo jednak zapomnieć, że ta chwała nie wzięła się z widowiskowych, spektakularnych czynów, które podziwiał cały świat. Maryja doszła do świętości drogą codziennej, cichej wierności.

To droga zaufania Bogu wbrew wątpliwościom, mówienia Mu cichego „tak” przy zmywaniu naczyń, w pracy, w szkole, w cierpliwym znoszeniu trudów i w małych, niewidocznych dla nikogo decyzjach. Świętość nie jest zarezerwowana dla wybranych herosów z dawnych epok. Jest zaproszeniem dla każdego z nas, a zaczyna się dzisiaj – od uśmiechu, odłożenia telefonu, by wysłuchać bliskiego, i odważnego wnoszenia Jezusa tam, gdzie panuje ciemność

Powrót