Miejsce, gdzie można doświadczyć ciszy i dotknąć świętości

2026-07-22 | autor: Mira Fiutak (Gość Gliwicki)
fot. Izabella Paskuda

Kilka razy do roku polana wokół kaplicy pomiędzy Goszycami, Sierakowicami i Tworogiem Małym cała zapełnia się pielgrzymami. Jednym z takich wydarzeń jest odpust ku czci jej patronki św. Marii Magdaleny. Tym razem również, w niedzielę 19 lipca, wierni dotarli tu pieszo, samochodami, rowerami, traktorami, a także konno. Część z nich usiadła na ławkach pod zadaszeniem, a reszta rozłożyła krzesełka i koce na trawie wokół kaplicy.

Miejsce to było świadkiem tragicznych wydarzeń w 1992 roku, kiedy wielki pożar w okolicy Kuźni Raciborskiej pochłonął ponad 9 tysięcy hektarów lasów. Stąd na uroczystościach zawsze obecni są przedstawiciele służb, które wtedy walczyły z żywiołem - strażacy, leśnicy i policjanci. Drewniana kaplica ocalała wtedy w pożarze.

Odpustowej Mszy św. przewodniczył ks. Marcin Gajda, proboszcz parafii św. Jakuba w Sośnicowicach, na terenie której znajduje się kaplica. - W tym zabieganym dzisiaj świecie Bóg na szczęście interweniuje i daje nam, ludziom pielgrzymującym, takie miejsca, gdzie można usiąść, zadumać się, odetchnąć, poczuć ciszę, a na pewno dotknąć świętości. Każdy z nas potrzebuje takiego miejsca, aby na chwilę rzeczywiście się zatrzymać. Wydaje mi się, że tak było też przed wiekami, kiedy ludzie postanowili właśnie w tym miejscu postawić taką zwykłą kapliczkę, która potrafi przyciągnąć ludzkie serca - powiedział.

Przypomniał historię patronki tego miejsca, św. Marii Magdaleny, która - jak zaznaczył - uczy tutaj ludzi wiary i trwania w ciszy. Przywołując jej życiowe losy, nawiązał do utraty stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, których doświadczyła, i odniósł je do wydarzeń ostatnich lat.

- Maria Magdalena straciła swój dom, straciła swoje miejsce, które ją określało. Tak jak ludzie w czasie wojennej pożogi i zawieruchy tracą swoje domy. Uciekają przed wojną, ale też różnymi trudnymi sytuacjami. Myśmy to przerabiali w naszej wspólnocie parafialnej, kiedy przez cztery miesiące dziesięciu Ormian mieszkało w naszych salkach - wspominał.

Kiedy Maria Magdalena spotkała Jezusa, była Mu wierna aż do końca. - Wiedziała, że jest Tym, który może dać jej pełnię szczęścia. I ona pod krzyżem uczy nas tego krzyża, szczególnie wówczas, kiedy musimy stanąć obok chorego z posługą samarytańską. Kiedy on czasami jest niecierpliwy i nie jest wdzięczny. Kiedy trzeba rzeczywiście dać z siebie wszystko i trwać latami przy jego łóżku. Maria Magdalena uczy nas wtedy nosić ten krzyż - podkreślił ks. Gajda.

Część uczestników odpustu - zarówno z diecezji gliwickiej, jak i opolskiej, bo niedaleko przebiega granica między nimi - była tu po raz pierwszy. Większość uczestniczy w nim od lat. Docierają tu w różny sposób. Część przyjeżdża konno, np. z Ostropy. Wokół polany przy kaplicy pasą się konie, ustawiają się wozy. Są też traktory, samochody. Sporo pielgrzymów dociera na rowerach, niekiedy są to całe zorganizowane grupy rowerowe. 

Po Mszy uczestnicy odpustu mogli posilić się na stoiskach przygotowanych przez parafialną grupę Caritas. Po przerwie na wypoczynek odbyły się jeszcze odpustowe nieszpory, które udało się zakończyć zanim zagrzmiało i zerwał się ulewny deszcz.

Kolejnym wydarzeniem, które zgromadzi wiernych w tym miejscu, będzie Msza w pierwszą niedzielę września z okazji rocznicy ugaszenia pożaru w 1992 roku w okolicach Kuźni Raciborskiej.










Powrót