- Gromadzimy się w tę wyjątkową noc, którą tradycja chrześcijańska nazywa nocą pełną cudownych znaków. Choć na zewnątrz panuje grudniowy chłód, a świat zdaje się pogrążony w mroku, nasze serca i ta świątynia jaśnieją niezwykłym blaskiem. To noc, której mroki rozjaśnia jedna, jedyna Gwiazda Betlejemska, a ciszę przerywa radosny śpiew anielskich zastępów - rozpoczął homilię biskup Sławomir Oder podkreślając, że Bóg nie przyszedł do świata idealnego, lecz do rzeczywistości ubogiej i kruchej. Właśnie dlatego człowiek nie musi udawać przed Bogiem, że „wszystko jest w porządku”, ani zamykać przed Nim tego, co najbardziej boli.
Z tej bliskości Boga wobec ludzkiej słabości rodzi się nadzieja, która nie jest tylko nastrojem ani optymizmem. Jest odpowiedzią na realne doświadczenia: lęk, stratę, samotność, ciężar własnych ograniczeń.
- Dzisiaj urodził się Ten, który jest naszą nadzieją. To zdanie musi wybrzmieć w nas z całą siłą. Nadzieja chrześcijańska to nie jest optymizm, że ‘jakoś to będzie’. Nadzieja to Osoba. To Jezus Chrystus” - zachęcał, żeby swoją codzienność oddać właśnie nowo narodzonemu Zbawicielowi.
Na koniec bp Oder wezwał, by tej nocy nie zatrzymać w murach świątyni, ale pozwolić, żeby Chrystus stał się światłem w myśleniu, relacjach i codziennych decyzjach:
- Dlatego dzisiaj, przy tym żłóbku, wołamy: Pozwólmy Chrystusowi zapłonąć! Niech On stanie się światłem nadziei w naszych umysłach. Niech usunie z nich mrok kłamstwa i nienawiści. Nieśmy wszystkim ludziom przesłanie tej nadziei, która zawieść nie może - zakończył życząc owocnych i bogatych spotkań rodzinnych.