Powrót do kaplicy ma dla wspólnoty sióstr i związanych z tym miejscem wiernych szczególny wymiar. Jak podkreśla s. Oliwia Sękalska, przełożona gliwickiej wspólnoty, zakończona renowacja nie jest dla niej jedynie historią przeprowadzonych prac, ale przede wszystkim doświadczeniem duchowym i wspólnotowym.
- Dla mnie osobiście remont, bo tak trzeba by powiedzieć, albo bardziej renowacja a nie tylko malowanie, naszej kaplicy Najświętszego Serca Pana Jezusa jest opowieścią o wierności Pana Boga, sile wspólnoty i spełniających się marzeniach. Gdy nieco ponad 3 lata temu dołączyłam do wspólnoty w Gliwicach, moim ogromnym marzeniem było odmalowanie Kaplicy. Obok marzeń był racjonalny głos, który mówił o małej realności tego pomysłu uwzględniając koszt takich prac na tak dużym obiekcie, a do tego zabytku. Nie przeszkadzało to jednak dzielić się marzeniem z tymi, z którymi Pan Bóg pozwolił mi tworzyć wspólnotę życia i wspólnotę posługi w duszpasterstwie - mówi s. Oliwia.
To właśnie z tego marzenia, które początkowo wydawało się trudne do zrealizowania, zaczęła rodzić się droga prowadząca do odnowienia kaplicy. Pomoc przyszła stopniowo, także przez ofiarność osób związanych z tym miejscem.
- Gdy w Adwencie 2023 w naszej kaplicy odbywały się roraty dla dorosłych, które dały początek całemu cyklowi „Pustynia w mieście”, księża ogłosili, że na koniec zbierzemy kolektę, która będzie przeznaczona na malowanie Kaplicy, głośno powiedziałam, że to szaleństwo, bo przecież nie mam nawet z czym przymierzać się do takiej inwestycji. Mimo wszystko zgodnie z wolą ofiarodawców odłożyłam tę pierwszą kwotę z podpisem „na malowanie” i tak stopniowo dokładaliśmy kolejne mniejsze i większe ofiary - wspomina przełożona.
Wkrótce okazało się jednak, że sama zmiana wyglądu wnętrza nie wystarczy. Przed malowaniem konieczne było wykonanie bardziej podstawowych i pilnych prac.
- Po drodze okazało się, że zanim malowanie konieczna jest wymiana instalacji elektrycznej, która do niedawna w dużej mierze była jeszcze pierwotną. Tym sposobem prace trzeba było podzielić na etapy. Pierwszy kroczek wydarzał się w październiku 2024. Dodatkowym wyzwaniem była cała logistyka, pokonywanie kolejnych formalnych wymogów i zdobywanie pozwoleń na prace, opuszczanie kaplicy na czas kolejnego etapu prac, powroty, a przy tej okazji sprzątanie, które jak to przy remoncie zawsze jest niekończącą się opowieścią - relacjonuje s. Oliwia.
Jak podkreśla, właśnie w tych wymagających i nieraz bardzo zwyczajnych momentach najmocniej ujawniała się siła wspólnoty. Renowacja stała się okazją do doświadczenia wzajemnej pomocy i budowania więzi pomiędzy siostrami a wiernymi.
- Tutaj niesamowicie doświadczałam tego, jak Pan wspiera nas wspólnotą. Nasza zakonna wspólnota jest coraz mniejsza i ma coraz mniejsze siły fizyczne. Podczas wymiany instalacji elektrycznej ja byłam tuż po operacji i z trudem o kulach docierałam dojrzeć postępu prac, gdy było to niezbędne, ale była to piękna okazja do doświadczenia wspólnoty nie tylko modlitwy, ale też ogromnej jedności z tymi, którzy korzystają z naszej kaplicy przy różnych okazjach. To oni przyszli i sprzątaliśmy wspólnie po każdym etapie pracy - mówi.
W jej ocenie właśnie to wspólne zaangażowanie stało się jednym z najważniejszych owoców całego procesu.
- To było i jest niesamowite doświadczenie budowania wspólnoty pomiędzy wspólnotami i wiernymi, którzy w różnych okolicznościach znaleźli się u nas kiedykolwiek na modlitwie. Mało tego, mam wrażenie, że przez te kolejne miesiące jest coraz więcej osób, które traktują to miejsce jako w jakimś sensie „swoje” i tworzą wspólnotę, która jest doświadczeniem żywego Kościoła - podkreśla s. Oliwia.
Wnętrze kaplicy w ciągu ostatnich trzech lat przeszło kompleksową renowację. Zakres prac obejmował wymianę instalacji elektrycznej, uzupełnienie ubytków ścian po demontażu boazerii, malowanie oraz oczyszczenie malowideł. Kaplica, znajdująca się przy klasztorze i prowadzonym przez siostry zakładzie opiekuńczo-leczniczym, należy do parafii katedralnej. Na co dzień służy nie tylko wspólnocie zakonnej i podopiecznym ośrodka, ale także wiernym przychodzącym tu na liturgię i modlitwę. Od czasu wojny w Ukrainie korzystała z niej również wspólnota greckokatolicka, która na czas prac remontowych przeniosła się do kościoła św. Antoniego.
Powrót do kaplicy właśnie w Niedzielę Miłosierdzia Bożego ma dla sióstr głęboką wymowę duchową.
- Wracamy do Kaplicy w bardzo wymownym momencie, na zakończenie Oktawy Wielkanocy, w Niedzielę Miłosierdzia, do miejsca, które całe ma wskazywać na nieskończone Miłosierdzie Pana - mówi s. Oliwia.
Jak przypomina, szczególny charakter tego dnia wiąże się także z duchowością samego zgromadzenia i z wystrojem kaplicy.
- Dla nas, sióstr, Niedziela Miłosierdzia jest też dniem patronalnym. Kaplica jest pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, to w tym Sercu ukryta jest tajemnica miłosierdzia, a ponadto wszystkie malowidła, które są na sklepieniu, dotyczą tajemnicy Bożego Miłosierdzia. Jest ono też związane z samym miejscem i naszą posługą tutaj - zaznacza.
Siostry boromeuszki posługują w tym miejscu od blisko 170 lat. W przyszłym roku będą obchodzić jubileusz swojej obecności. Kaplica pozostaje ważnym miejscem modlitwy także dla mieszkanek zakładu opiekuńczo-leczniczego. W ośrodku mieszka 113 kobiet. Część z nich może przychodzić do kaplicy samodzielnie lub z pomocą personelu, inne uczestniczą w liturgii transmitowanej bezpośrednio do swoich pokoi.
S. Oliwia przyznaje, że ich oczekiwanie na powrót do kaplicy jest dla niej szczególnie poruszające.
- W Wielki Piątek modliliśmy się z nimi w ośrodku, w świetlicy odprawiając Drogę Krzyżową. Kiedy powiedziałam, że na Niedzielę Miłosierdzia zapraszam je już do kaplicy, od razu zgłaszały chęć przyjścia na Mszę. To jest dla mnie bardzo przejmujące, bo widzę, jak bardzo czekają na ten moment - mówi.
Przełożona wspomina również jedną z pacjentek, zmarłą przed czterema laty, której relacja z kaplicą stała się dla niej szczególnym świadectwem.
- Bardzo wzruszała mnie, kiedy mówiła, jak ważne jest dla niej to, że kaplica jest tak blisko i że ma tę transmisję. Opowiadała, że kiedy w nocy nie może spać, to włącza sobie telewizor na ten kanał. Co prawda w kaplicy jest ciemno, ale świeci się lampka wieczna i ona, będąc u siebie w pokoju, spogląda na nią. Wie, że tam, niedaleko, jest Pan Jezus w tabernakulum. Często powtarzała: „Ja Mu wtedy mówię: Ty jesteś tam, a ja jestem tu i sobie tak pobędziemy teraz razem”. Kiedy już się pomodliła, pobyła z Panem Jezusem, zasypiała. Ta jej pobożność i wrażliwość niezmiennie jest dla mnie bardzo poruszająca. Jest wyrazem tego, jak duże znaczenie dla mieszkanek ma ta bliskość kaplicy. Wiele z nich mówi, że nie chciały trafić do domu opieki, ale przekonywało je to, że jest w nim kaplica - opowiada s. Oliwia.
W najbliższą niedzielę, 12 kwietnia, o godz. 9.00 zostanie odprawiona pierwsza po przerwie Msza św. w odnowionej kaplicy, a o godz. 15.00 nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Jak wyjaśnia s. Oliwia, wyjątkowo tego dnia będzie sprawowana tylko jedna Eucharystia, aby wszyscy mogli przeżyć ten moment razem.
- Bardzo się cieszę i jestem wzruszona tym, że akurat w tę niedzielę możemy wrócić. Zdecydowaliśmy, że tego dnia będzie tylko jedna Msza, żebyśmy mogli wszyscy razem się spotkać i przeżyć to w jednej wspólnocie. Bo normalnie w niedzielę mamy dwie Msze św. - tłumaczy.
Od tej pory w kolejne niedziele w Kaplicy Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gliwicach, jak dawniej, Msze św. będą odprawiane o 7.00 i 9.00, natomiast w tygodniu o 6.30. Kaplica pozostaje także miejscem spotkań różnych grup, czuwań modlitewnych, dni skupienia i nabożeństw oraz comiesięcznej Eucharystii w cyklu „Pustynia w mieście”.