W 85. rocznicę męczeńskiej śmierci

2026-01-26 | autor: Diecezja Gliwicka

Wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kleryka Alfonsa Mańki gościł w parafii w Lisowicach w powiecie lublinieckim.

85. rocznicę męczeńskiej śmierci sługi Bożego kleryka Alfonsa Mańki w kościele św. Jana Nepomucena odbyła się Msza św., podczas której kazanie wygłosił oblat o. Lucjan Osiecki. Od prawie dziesięciu lat przyjeżdża do Lisowic w kolejne rocznice urodzin (21 października 1917) i męczeńskiej śmierci (22 stycznia 1941) pochodzącego z tej miejscowości młodego zakonnika, który zmarł umęczony w obozie koncentracyjnym. Tym razem jego wizyta była połączona z przygotowaniami do misji świętych, które wygłosi w parafii we wrześniu.  

W kazaniu o. Osiecki przypomniał, że za czasów Alfonsa Lisowice należały do parafii w Lubecku i można przypuszczać, że przynajmniej raz w życiu tam właśnie uczestniczył w misjach świętych, które odbywają się mniej więcej co 10 lat. Być może głosili je oblaci, bo zgodnie z tradycją, są zapraszani do Lubecka z kazaniami odpustowymi.  

- O ile rekolekcje parafialne, które zazwyczaj odprawiamy w Wielkim Poście, są krótsze i mają charakter bardziej tematyczny, np. o modlitwie czy o krzyżu, to misje mają to do siebie, że poruszają rzeczy najważniejsze - mówił o. Osiecki. Te, głoszone przez Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, zgromadzenia do którego należy i do którego wstąpił kleryk Mańka, mają swój schemat. Najpierw mowa jest o prawie Bożym, które jest fundamentem naszego życia. Nauki poruszają także sprawy ostateczne człowieka, to jest śmierć, sąd, niebo albo piekło, o których człowiek musi co pewien czas sobie przypominać. Na misjach mówi się też o sakramentach świętych, głównie o Eucharystii, przed którą trzeba pojednać się z Bogiem i z bliźnimi. To dzieje się wobec krzyża, a szczególnymi momentami są akt przebłagania za grzechy parafii i powierzenie się Matce Bożej. Jednym z ważnych tematów misyjnych jest ponadto powołanie, rozumiane jako główne zadanie, jakie Pan Bóg daje każdemu z nas.

- Dużo pożytecznych rzeczy robimy, ale jest taka sprawa w życiu każdego człowieka najważniejsza - musi wiedzieć, kim jest, jakie Pan Bóg mu daje to podstawowe, najważniejsze zadanie. I pobożność nasza polega na tym, że my to zadanie wypełniamy - podkreślił.

Wracając do postaci kleryka Alfonsa podkreślił, że on stanął do duchowej walki z całą przemocą III Rzeszy Niemieckiej, w sytuacji, gdy człowiek nie miał szans, przytłoczony złem, przemocą, nienawiścią, śmiercią.

- Nie jest sztuką ocalić życie, sztuką jest oddać życie w zaufaniu, że Bóg mi to życie przywróci przez zmartwychwstanie, przez radość życia wiecznego. I można Alfonsa Mańkę nazwać człowiekiem od spraw najważniejszych, bo gdy czytamy jego dzienniczek, gdy przypatrujemy się jego krótkiemu życiu, tam nie było rzeczy niepotrzebnych. On robił tylko rzeczy najważniejsze - zaznaczył. Nawet napisał, jak smutno przedstawia się czas zmarnowany; szkoda tracić czas na robienie rzeczy nie tylko złych, ale nawet obojętnych.

Po Mszy św. odbyło się spotkanie o. Osieckiego z proboszczem ks. Rafałem Wyleżołem, rodziną kleryka Mańki i osobami zaangażowanymi w jego proces beatyfikacyjny.

Sługa Boży kleryk Alfons Mańka urodził się w 1917 roku w Lisowicach. W 1934 roku związał swoje życie ze Zgromadzeniem Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej najpierw jako uczeń małego seminarium w Lublińcu, a następnie nowicjusz w Markowicach i kleryk seminarium w Krobi. Aresztowany przez gestapo 4 maja 1940 roku, przebywał w obozach koncentracyjnych w Szczeglinie k. Mogilna, Dachau i Mauthausen-Gusen, gdzie po ciężkich pracach w kamieniołomie zmarł z wycieńczenia 22 stycznia 1941 roku w wieku zaledwie 23 lat. Jego ciało zostało spalone w obozowym krematorium, a prochy znajdują się w imiennej urnie na cmentarzu w Steyr w Austrii.

Powrót