Patrząc na nawę główną, po lewej stronie (od strony czytania Ewangelii) widzimy ambonę właściwą, natomiast po prawej - tak zwaną antyambonę (lub kontraambonę). Skąd pomysł na budowanie dwóch takich obiektów?
Jak wyjaśnia w filmie Anna Szadkowska, antyambona powstała pod koniec okresu barokizacji świątyni, w czasach kontrreformacji. Była ona wizualnym wyrazem sprzeciwu wobec odstępstw od wiary katolickiej – swoistym symbolem, z którego nikt "inny" nie wygłosi nauki. Z antyamboną rudzką wiąże się też pewna zagadka. Kosz tej budowli jest otwarty, co jest ewenementem na całym Górnym Śląsku, jednak... nie prowadzą do niego żadne schody. Według jednej z hipotez (m.in. Jerzego Gorzelika), miejsce to mogło służyć do prowadzonych w kościele dysput teologicznych.
Zabytkowa antyambona to dzieło Johannesa Schuberta z około 1780 roku. Przetrwała ona w niemal niezmienionym kształcie tragiczny pożar wzniecony przez czerwonoarmistów w styczniu 1945 roku. Jej program ikonograficzny to fascynująca opowieść o potędze Eucharystii.
W zaplecku umieszczono płaskorzeźbę ukazującą św. Bernarda z Clairvaux (w habicie cysterskim) trzymającego kielich z Hostią, przed którym klęczy tajemnicza postać. To książę Wilhelm Akwitański – dawny zwolennik antypapieża, który zlekceważył prośby biskupa o nawrócenie. Zgodnie z historycznymi przekazami, św. Bernard wyszedł do ekskomunikowanego księcia z Najświętszym Sakramentem i wypowiedział płomienne słowa, po których władca zdrętwiał, upadł na kolana i spektakularnie się nawrócił. Dopełnieniem tej eucharystycznej wymowy jest znajdująca się obok scena spotkania zmartwychwstałego Jezusa z uczniami w Emaus.
Niestety, właściwa ambona (po lewej stronie) nie podzieliła szczęśliwego losu antyambony i spłonęła w 1945 roku. To, co dziś widzimy, jest powojenną rekompozycją (wykonaną w drewnie przez Franciszka Masorza z Rybnika). Obecnie zdobią ją sceny Wniebowstąpienia Pańskiego z nakazem głoszenia Ewangelii oraz wręczenia kluczy św. Piotrowi.
Z zachowanych zdjęć archiwalnych wiemy jednak, że pierwotnie znajdowały się tam zupełnie inne wizerunki, nawiązujące – podobnie jak na antyambonie – do życia św. Bernarda. Ukazywały one cysterskiego mnicha w obronie papiestwa oraz św. Piotra uzdrawiającego człowieka z uschłą ręką (co miało symbolizować moc słowa). Choć pożar strawił te dzieła, dzisiejsze przedstawienia pięknie kontynuują myśl o niezniszczalności Kościoła, który trwa mimo dziejowych burz.
Na koniec odcinka twórcy serii przygotowali dla widzów wyjątkową ciekawostkę. Na terenie rudzkiego cmentarza, przy neogotyckim kościółku św. Marii Magdaleny, zachowała się... zewnętrzna ambona. Drewniany kosz z daszkiem zawieszony na zewnętrznej ścianie to prawdziwy unikat w skali całej diecezji gliwickiej, używany niegdyś prawdopodobnie podczas odpustów.